Dzieląc się doświadczeniem w diagnostyce zaburzeń rozwojowych u dzieci i młodzieży dzisiaj na patelni poruszmy temat samych pomiarów z wykorzystaniem narzędzi. Nie będę opisywał samego testu ASRS, po prostu uważam, że jest to bardzo dobre narzędzie, nie dość, że wystandaryzowane to bardzo proste w użyciu dla rodzica, nauczyciela, czy dziecka.  Niestety sama diagnostyka zaburzenia pod kątem Spektrum Autyzmu u dzieci nie może opierać się na wyniku testowym dlatego przybliżę temat bardziej szczegółowo. Obserwacja zachowania w różnorakich środowiskach w jakich przebywa dziecko to punkt wyjściowy, a może bardziej – zainteresowanie się zachowaniem dziecka to początek przygody z diagnostyką. Tu na pewno pojawi się pytanie pt. na ile znam swoje dziecko? To zależy, ile czasu z nim spędzasz oraz w jaki sposób spędzasz ten czas z dzieckiem. Dlaczego poruszam ten wątek? Sam brak obecności rodzica czy rodziców w życiu dziecka wpływa wzmacniająco na zachowania autystyczne; jest to jednak inny temat i wróćmy do diagnostyki.  

Proces diagnozy Spektrum Autyzmu u dzieci czy młodzieży będzie przebiegał inaczej pod kątem wymagań po stronie obserwatora czy diagnosty. W przypadku młodzieży należy liczyć się z możliwością wystąpienia zaburzeń współwystępujących np. opozycyjno-buntowniczych czy „gry hormonów”, itp.  Jednak bez względu na etap rozwojowy zawsze ale to zawsze nasze wnioski końcowe opieramy na niezależnych źródłach. Nie wystarczy przeprowadzić wywiadu z rodzicem czy z dzieckiem pod kątem diagnozy ASD i postawić diagnozę. W tej materii można się bardzo łatwo pomylić. Otóż mało doświadczony diagnosta, weźmy na przykład pedagoga, który nie ma doświadczenia w diagnozie ASD, ADHD, stanów depresyjnych u dzieci podejmie się oceny zachowania na postawie jednej rozmowy i zakwalifikuje podmiot tak a nie inaczej. Łatwo można przypiąć komuś etykietę. Niestety trudniej ją zdjąć bez konsekwencji.

Z pomocą diagnostyce przychodzi metodyka procesu diagnostycznego. Zebranie pomiarów zachowania z niezależnych źródeł pokazuje nam czy i w jakich środowiskach dziecko ma trudności w zachowaniu.  Jest to bardzo ważny etap diagnozy, ponieważ dziecko nie musi wykazywać trudności w różnych środowiskach np. może się okazać, że w szkole dziecko będzie miało trudności z samoregulacją, z uwagą czy wystąpi nietypowy język (wg testu ASRS wersja dla nauczyciela), natomiast w środowisku domowym, rodzic nie będzie widział niczego szczególnego w zachowaniu dziecka. Możemy też mieć sytuację odwrotną tj. w środowisku domowym dziecko będzie reagowało nieadekwatnie do sytuacji lub nie będzie interesowało się relacjami z rodzicami (nie będzie inicjowało rozmowy, nie będzie podtrzymywało dialogu, nie będzie widziało wartości w utrzymywaniu relacji z dorosłymi, itp.).

Tylko zebranie informacji z wywiadów, jak i z niezależnych pomiarów od rodzica, rodzica czy dodatkowo z wersji samoopisu od dziecka, z wykorzystaniem testów ASRS może przyczynić się postawienia poprawnej diagnozy. W tym miejscu zatrzymamy się po to aby zaznaczyć, że samo zaburzenie musi stanowić dyskomfort dla dziecka tzn. musi być dysfunkcyjne. Co dalej? O ile w większości przypadków wynik ogólny z testów pokrywa się z wnioskami z obserwacji, czy wywiadów z rodzicami, nauczycielami to zdarzają się przypadki zaburzeń współwystępujących i tutaj warto zaopiekować się nimi np. współwystępowania ADHD – mieszanego,  samo-okaleczeń, stanów depresyjnych.  Tutaj mógłbym zamknąć wątek ale celowo zatrzymam państwa uwagę – wyniki testów nie zawsze pokazują tego co widzą rodzice czy nauczyciele. To co ocenia rodzic, czy nauczyciel to zachowanie dziecka przez pryzmat własnego doświadczenia, porównań np. zachowania ucznia na osi czasu, czy porównania zachowania ucznia z zachowaniem innym uczniów. Tutaj niestety doświadczenie rodziców nie zawsze idzie w parze ze świeżością, zachowaniem uważności uwagi, koncentracji na szczegółach zachowania. Niestety dużo przypadków dzieci czy młodzieży wstępnie „klasyfikowanych” przez rodziców jako zachowania autystyczne okazuje się mieć symptomy PTSD (Zespołu Stresu Pourazowego). Pisze o tym, ponieważ jako psychotraumatolog w pierwszej kolejności prowadzę  wywiad pod kątem doświadczeń traumatycznych u dzieci i młodzieży, a dopiero w drugiej kolejności diagnozę ASD czy ADHD.  Czy ma to znaczenie? Jeżeli słyszę od rodzica, że córka 9 letnia nie umie okazywać uczuć, nie przeżywa uczuć, nie uśmiecha się, jest drażliwa, poci się, nie bierze aktywnie udziału w życiu rodziny i cały ten epizod trwa już od dłuższego czasu to od razu przechodzę do protokołu psychotraumatologicznego.  Takie dziecko albo może mieć ASD z współwystępującym PTSD lub mieć PTSD z innym zaburzeniem współwystępującym. Możliwości jest wiele, a na pewno warto skoncentrować się na krytycznym zaburzeniu tj. które jest najbardziej dysfunkcyjne w życiu codziennym dziecka.

Mam nadzieję, że ten krótki artykuł pokazuje jak bardzo ważne są niezależne źródła wiedzy o zachowaniu dziecka oraz doświadczenie, wiedza samego diagnosty. Dlaczego? Drodzy państwo, 8 na 10 dzieci w wieku 10-13 lat które chodziło na psychologa na terapię, nigdy ale to nigdy nie zostało przebadanych pod kątem czy to Spektrum Autyzmu, czy ADHD, czy występowania PTSD (moje przypadki ze stycznia/ lutego 2025).